Nieznana historia z życia św. Gabriela Possenti. Św. Gabriel od Matki Bożej Bolesnej jest we Włoszech dość popularnym patronem młodzieży (np. do jego grobu w Isoli pielgrzymują maturzyści). Jednak mało kto wie, że w jego nawróceniu i decyzji o pójściu do zakonu kluczową rolę odegrał XVII-wieczny polski męczennik św. Andrzej
27 II – Święto Świętego Gabriela od MB Bolesnej Kyrie eleison. Chryste, eleison. Kyrie, eleison. Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas, Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami. Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami. Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami. Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami. Matko Boża Bolesna, […]
Świętego Krzyża i Matki Bożej Bolesnej w Dębicy – parafia rzymskokatolicka znajdująca się w diecezji tarnowskiej w dekanacie Dębica Wschód. Erygowana w 1987. Pierwszym proboszczem parafii, w latach 1987-2019, był ks. Józef Wątroba [1] .
Kult Matki Bożej Bolesnej w Kościele. Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególniejszym nabożeństwem do Matki Bożej Bolesnej, należy wymienić: Siedmiu Założycieli zakonu Serwitów (w. XIII), św. Bernardyna (+ 1444), naszego bł. Władysława z Gielniowa (+ 1505), św. Pawła od Krzyża, założyciela Pasjonistów (+1775
Przejazd do Sanktuarium św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej (1838−1862), pasjonisty (San Gabriele - Isola del Gran Sasso, prowincja Teramo). Święty Gabriel, pasjonista urodził się w Asyżu. Łączył radość życia i niewinność z pokutą. Nazywany jest: „santo del sorriso” – świętym uśmiechu.
Kazanie na dzień Matki Bożej Śnieżnej. (działo się około r. 366.) Źródło: Żywoty Świętych Pańskich Starego i Nowego Testamentu z dzieła Ks. Piotra Skargi, T. IV, 1880r. Nie bez przyczyn wielkich i ku zbudowaniu służących, Kościół Święty wspomina i uroczystym obchodem święci pamiątkę cudu zaszłego w dniu dzisiejszym w
Tj5FVj. Święty Gabriel od Matki Bożej Bolesnej Krótkie, bo tylko 24-letnie życie św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej było naznaczone gorącym umiłowaniem Matki Bożej i głębokim rozważaniem Jej boleści. Franciszek Possenti, bo tak nazywał się św. Gabriel, urodził się w Asyżu 1 marca 1838 roku. Gdy miał 4 lata, zmarła jego matka, Agnieszka Friciotti. Ojciec, Sante Possenti, piastował urząd gubernatora Państwa Kościelnego. Ostatecznie wraz z rodziną osiedlił się w Spoleto. Pierwsze lata nauki Franciszek spędził u Braci Szkół Chrześcijańskich. Gdy miał 12 lat, czyli w roku 1850 wstąpił do kolegium jezuitów. Wtedy też przyjął sakrament bierzmowania, którego udzielił mu ks. arcybiskup Jan Sabbioni. W szkole był bardzo lubiany przez kolegów i nauczycieli. Należał do najlepszych uczniów. Jednak miał również wady: przesadnie dbał o swój wygląd; lubił grę w karty, spotkania towarzyskie, wieczory taneczne i polowania. W czasie, gdy odbywał studia, poważnie zachorował. Obiecał wtedy Bogu, że jeżeli wybawi go z choroby, poświęci się na Jego służbę. Szybko wyzdrowiał i szybko też zapomniał o złożonym Bogu zobowiązaniu. Zachorował po raz drugi i, podobnie jak za pierwszym razem, złożył obietnicę ofiarowania się Bogu. Tym razem jednak chciał dotrzymać słowa i poprosił o przyjęcie do zakonu Jezuitów. W tym czasie jednak zaczął myśleć o wstąpieniu do zgromadzenia Księży Pasjonistów. W wątpliwościach i trudnościach prosił o radę jezuitę, ks. Piotra Tedeschiniego. Ten świątobliwy kapłan kazał mu czekać i modlić się o dalsze wskazówki. Tak też Franciszek uczynił. Wezwanie Niepokalanej W tym czasie, w roku 1856, panowała epidemia cholery, która przyniosła straszliwe żniwo. W Spoleto, miejscowości, gdzie mieszkał Franciszek, proszono Najświętszą Maryję Pannę o wstawiennictwo, by epidemia nie zagroziła mieszkańcom. Nagle, tuż u bram Spoleto, choroba przestała się rozprzestrzeniać. W dowód wdzięczności za uzyskane łaski władze miasta wraz z duchowieństwem i ludem wyruszyły ulicami miasta w procesji z figurą Matki Bożej. Procesję tę obserwował Franciszek, bardziej przez ciekawość niż oddanie. Gdy statua Niepokalanej była przenoszona obok Franciszka, podniósł oczy i jego wzrok napotkał żywe oczy Maryi. Serce Franciszka przeszyło ogniste ostrze. W głębi duszy usłyszał słowa: „Co ty robisz w świecie? Śpiesz się zostać zakonnikiem”. Nikt nie widział ani nie słyszał nic nadzwyczajnego. Procesja przeszła, a Franciszek pozostał na kolanach w modlitwie. Dziękował Matce Bożej za tak wyraźny znak. Od tego momentu już nie myślał o niczym innym, niż by spełnić swoje powołanie. Postanowił udać się do Pasjonistów. Wydarzenie to miało miejsce miesiąc przed ukończeniem przez Franciszka kolegium jezuitów. W tym czasie z wielką determinacją zwrócił się do swojego kierownika duchowego oraz do swojego ojca z prośbą o pozwolenie wstąpienia do zgromadzenia Księży Pasjonistów. Smutek ogarnął serce ojca, gdyż Franciszek miał być podporą na starość, tym bardziej, że najstarszy syn, Alojzy, wstąpił do zakonu dominikanów. Inny syn, Henryk, zaczął studia w seminarium, przygotowując się do kapłaństwa. Dwie córki i jeden syn zmarli, a kolejny syn ożenił się i zamieszkał w odległej prowincji. A teraz jego ukochany syn Franciszek zamierza go zostawić. Ojciec nie chciał się zgodzić. Jednak widząc determinację Franciszka, zaproponował, by zamiast surowego życia u Pasjonistów wybrał łatwiejszą regułę i został księdzem diecezjalnym — tym samym mieszkając bliżej domu. Jednak w duszy Franciszka pragnienie służenia Bogu było tak wielkie, że chciał oddać się surowej regule zakonnej. Bardzo kochał swojego ojca, ale ponad wszystko Pana Boga. Gdy ojciec zrozumiał, że syn jest powołany przez Boga, uległ prośbom i pobłogosławił syna. W sercu ojca nie było żadnej skargi, żadnego buntu, pozostała tylko pobożna modlitwa: „Wola Twoja Panie, nie moja”. Życie zakonne Franciszek we wrześniu 1856 roku w Morrovalle wstępuje do nowicjatu Pasjonistów i otrzymuje habit. Przybiera imię Gabriel od Matki Bożej Bolesnej. Po 12 miesiącach nowicjatu składa pierwsze śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Zdolny młodzieniec wykonuje najprostsze prace: pielenie grządek, zmywanie naczyń, układanie kwiatów przy figurze ukochanej Matki Bożej. Można powiedzieć, że wykonuje proste prace, które są drobiazgami, ale dla Gabriela drobiazgi składają się na doskonałość, a doskonałość nie jest drobnostką. Żyje w zakonie, którego celem jest pogłębianie i szerzenie nabożeństwa do męki Pańskiej i do Matki Bożej Bolesnej. Cel ten jest zgodny z pragnieniami młodego zakonnika. Często mawia: „Jezus kocha Maryję. Jezus przyszedł do nas przez Maryję; powinniśmy iść z Nią do Niego”. Jakże ta myśl jest spójna z myślą św. Ludwika Marii Grignion de Montfort. Święty Gabriel ma dwie ulubione książki: „Miłość Maryi” autorstwa jednego z ojców Kamedułów oraz „Uwielbienia Maryi” św. Alfonsa Liguori. Jeden ze współbraci stwierdza: „Po przeczytaniu tych dwóch książek serce Gabriela stało się gorące z miłości do Królowej Niebios; jego umysł był tak przekształcony, że nie mógł już mówić ani myśleć, ani wykonać czegokolwiek bez odwołania się do Maryi”. Maryjne credo Swoją maryjną duchowość wyraża w modlitwie przez siebie ułożonej, którą nazywa maryjnym credo: „Wierzę, Maryjo, że Ty jesteś Matką wszystkich ludzi. Wierzę, że Ty jesteś naszym życiem i, po Bogu, jedyne schronienie grzeszników. Wierzę, że Ty jesteś siłą chrześcijan i ich pomocą, a szczególnie w godzinę śmierci; że za Tobą podążają wszyscy opuszczeni; że modląc się do Ciebie, już nie są opuszczeni; że kto opiera się na Tobie, ten nie upadnie. Wierzę, że jesteś Wspomożycielką tych, którzy Cię wzywają; że Ty jesteś w stanie dać nam więcej dobra, niż możemy sobie wyobrazić. Wierzę, że w Twoim Imieniu można znaleźć wszystkie słodkości i że po Imieniu Jezus nie ma żadnego innego imienia, przez które wierni otrzymują tyle łaski, tak wiele nadziei i tyle pociechy. Wierzę, że Ty jesteś naszą Współodkupicielką, że wszystkie łaski, które Bóg rozdaje, przechodzą przez Twoje ręce, że nikt nie wejdzie do nieba, jak tylko przez Ciebie — słusznie jesteś nazywana Bramą Niebios. Wierzę, że prawdziwe nabożeństwo do Ciebie jest najpewniejszym znakiem zbawienia wiecznego. Wierzę, że w hierarchii stoisz wyżej niż wszyscy święci i aniołowie, i że tylko Bóg przewyższa Cię. Wierzę, że Bóg dał Ci w najwyższym możliwym stopniu wszystkie łaski, specjalne i ogólne, które możesz przekazywać Jego stworzeniom. Twoje piękno i doskonałość przewyższa wszystkich aniołów i ludzi. Wierzę, że Ty sama doskonale wypełniasz przykazanie miłości Pana, Boga swego i że anioł z nieba może nauczyć się od Ciebie, jak kochać Boga. Wierzę, że wszystka miłość — którą mają wszystkie matki dla swoich dzieci, wszyscy mężowie i żony, wszyscy aniołowie i święci — nie będzie równa miłości, jaką masz dla jednej duszy.”. Miłość św. Gabriela do Maryi jest tak wielka i oddana, że z łatwością zgłębia nadprzyrodzone tajemnice życia Jezusa i Maryi. Niepokalana Dziewica-Matka jest odbiciem dobroci Boga Ojca, który „tak umiłował świat, że swego jednorodzonego Syna dał, aby ci, którzy wierzą w Niego, nie zginęli, ale mieli życie wieczne” (J 3, 16 ). Maryja jest najwierniejszym odbiciem swego Syna, o którym jest napisane: „Chrystus za nas cierpiał zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w Jego ślady” (1 P 2, 21). Chrystus umierając za nas na krzyżu, wyraża swoją miłość do nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Cierpienia Maryi, jako Współodkupicielki, pobudzają św. Gabriela do jeszcze większej i bardziej oddanej miłości do Jezusa, która nie ma końca. Odtąd jego oderwanie od stworzeń wydawało się absolutne, wspomnienie — coraz bardziej głębokie, a każda cnota — coraz bardziej doskonała. Zwyciężał siebie Gabriel od Matki Bożej Bolesnej jako młody zakonnik pokonuje w sposób doskonały i heroiczny niewłaściwe skłonności swojej natury. Wszystko czyni z łaską Boga, o którą nieustannie prosi i z którą sumiennie współpracuje. ● Z natury był porywczy i zdecydowanie skłonny do nieposłuszeństwa; pokonał siebie przez pokorne poddanie się i wierne posłuszeństwo wobec przełożonych. ● Z natury był skłonny do lekkomyślności; pokonał siebie przez skupienie podczas pracy, przez wierność i gorliwość w modlitwie i medytacji. ● Z natury był skłonny do próżności i lubił ładne stroje; pokonał siebie, żyjąc ubogo i pokornie w surowym zakonie Pasjonistów. ● Z natury był skłonny do korzystania z dobrodziejstw świata, który obiecywał mu błyskotliwą karierę; pokonał siebie, zamykając się w klasztorze. Swoim współbraciom często powtarzał: „Miłość za miłość, krew za krew, cierpienie za cierpienie. Pan Bóg nie patrzy na ilość, ale na jakość. Trzeba służyć Bogu wielkim sercem i płomienną duszą”. Zachował się notatnik świętego, w którym zapisywał postanowienia coraz to nowych ofiar. Był gotów przyjąć wszystkie, choćby największe męki, byle tylko pocieszyć serce Boże i Jego Matki. Oto niektóre zapiski z notatnika św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej: 1. Ofiarować Bogu wszystko, co czynię w zjednoczeniu z zasługami Jezusa Chrystusa, zarazem ofiarowując samego siebie tak, aby ze mną i moimi pracami mógł uczynić wszystko, co Mu się spodoba. Będę Go zapewniał, że nie pragnę niczego prócz Jego miłości i spełnienia Jego woli. 2. Wyrobić w sobie nawyk czynienia dla Boga wszystkiego, cokolwiek czynię, odnosząc wszystko do Niego już od samego rana, a potem znów przed rozpoczęciem pracy, podnosząc serce do Boga, mówiąc: „Czynię to dla Ciebie, i dla Twojej chwały, bo taka jest Twoja święta wola”. Będę stale mnożył liczbę tych aktów, od rana do wieczora. 3. Ani jednego dnia nie zaniedbywać się w dokładnym wykonywaniu wszystkich moich ćwiczeń duchowych, przeznaczając na każde z nich przepisany czas. Jeśli coś mi przeszkodzi — nadrobię to później. Ze szczególną starannością odprawiać te ćwiczenia: Msza św., rozmyślanie, czytanie duchowe, oficjum, prywatne i publiczne umartwiania. 4. Przyjmować każdą rzecz i w każdych okolicznościach jako zesłaną od Boga dla mojego większego dobra i pożytku, czy będzie to rzecz duża, czy mała i bez względu na to, jak się ona wydarzy. Będę przyjmował wszystko tak, jak gdybym słyszał samego Jezusa mówiącego do mnie: „Chcę, abyś to uczynił”. A ja odpowiadam: Fiat voluntas tua. 5. Trwać w obecności Bożej przy pomocy ponawianych raz po raz aktów strzelistych. 6. Nie zaniedbywać niczego, o czym wiem, że jest wolą Bożą. 7. Będę badał swoje sumienie w tym, co dotyczy nabożeństwa do Maryi. Jeśli stwierdzę, że staję się pod tym względem oziębły, będę się na przyszłość starał o większą żarliwość. 8. Nie pozwalać sobie na żaden niepokój serca, żadne rozdrażnienie, smutek czy oburzenie, a tym bardziej nie dopuszczać myśli o odwecie, nawet najlżejszym. 9. Nie działać pod wpływem względów ludzkich ani po to, aby być widzianym, ani dla własnej korzyści, pożytku lub przyjemności, a jedynie dla Boga. 10. Nie okazywać żadnych oznak zniecierpliwienia, natomiast pielęgnować w sobie pokój wewnętrzny i okazywać go na zewnątrz tak w słowach, jak w spojrzeniach i uczynkach. Tłumić od razu wszelkie uczucia, nawet nagłe, jak również najmniejsze bodaj pragnienie zakłócające spokój. 11. Będę się umartwiał w zwykłych, codziennych sprawach, takich jak jedzenie, czytanie, uczenie się, spacerowanie, rekreacje, słowem we wszystkim, co mam ochotę czynić, starając się najpierw pohamować swoje apetyty i chęci, a potem mówiąc z całego serca: „Panie, nie czynię tego, by dogodzić sobie, ale dlatego, że taką jest Twoja wola”. 12. Umartwiać się przy każdej sposobności, która nadarza się, choć jej nie szukałem, starając się znieść cierpliwie i w ten sposób ją wykorzystać. 13. Nie będę mówił bez potrzeby. Święta śmierć Późnym wieczorem 26 lutego 1862 roku zaostrzają się objawy gruźlicy, na którą cierpiał od pewnego czasu. Podano mu Wiatyk. Potem przez całą noc spowiednik, ks. Norbert, czuwa przy umierającym. Gdy nadchodzą ostatnie walki z szatanem, Gabriel szybko chroni się w modlitwie i wzywa pomocy Najświętszej Maryi Panny. Przez cały czas trzyma w ręku krucyfiks i obraz Matki Bożej Bolesnej. Niemal bez przerwy powtarza imiona Jezusa, Maryi i Józefa, i swój ulubiony akt strzelisty: „O mój drogi Jezu, miłość za miłość, cierpienie dla cierpienie, krew za krew. Twe rany są moją nadzieją i zbawieniem. O Maryjo, moja najsłodsza Matko, Ty wiesz, że Cię kocham i że należę do ciebie”. Rankiem 27 lutego 1862 roku, u progu kapłaństwa, spokojnie odchodzi do wiecznej chwały z Jezusem i Maryją. Dzieje się to w dwudziestym czwartym roku jego ziemskiego życia, szóstym roku życia w zakonie Pasjonistów. Papież św. Pius X ogłosił Gabriela błogosławionym w 1908 roku, a papież Benedykt XV kanonizował w 1920 roku. Papież Pius XI obrał św. Gabriela za patrona młodzieży włoskiej Akcji Katolickiej. W roku 1953 papież Pius XII wyznaczył św. Gabriela na patrona diecezji Teramo i Atri na równi ze św. Bernardynem i św. Reparatą. Jego relikwie znajdują się w sanktuarium św. Gabriela w Isola del Gran Sasso.
Święty Gabriel od Matki Bożej Bolesnej, zakonnik ( Franciszek Possenti urodził się w Asyżu 1 marca 1838 r. Gdy miał 4 lata, zmarła jego matka. Jego ojciec piastował urząd gubernatora tego miasta i okolic z ramienia Stolicy Apostolskiej, gdyż obszar ten należał wówczas do Państwa lata swojego życia Franciszek spędził w różnych miejscach, a to dlatego, że jego ojciec nie zdecydował się jeszcze, gdzie obrać sobie stałą rezydencję. W roku 1856 osiadł na stałe w odbywał studia najpierw u Braci Szkół Chrześcijańskich, którzy pogłębili w nim zasady religijne, wyniesione już z domu. Od roku 1850 uczęszczał do kolegium jezuitów. Należał do najlepszych uczniów. Miał wówczas 12 lat. Sakrament bierzmowania przyjął z rąk arcybiskupa Jana Sabbioni. Dbał aż do przesady o swój wygląd zewnętrzny, lubił grę w karty, tańce, imprezy artystyczne, wieczorki towarzyskie, krótkim okresie zbyt swobodnej młodości 22 sierpnia 1856 r. wstąpił do klasztoru pasjonistów w Morovalle, gdzie przyjął imię zakonne Gabriel. Ojciec, który myślał o ożenieniu go z pewną panienką z dobrej rodziny, był stanowczo przeciwny, by jego syn szedł do zakonu – i to jednego z wówczas najsurowszych. Franciszek zdołał jednak przełamać opór ojca; jako 18-letni młodzieniec pożegnał bliskich i zapukał do bram nowicjatu. Obrał sobie zakon, którego celem było pogłębianie w sobie i szerzenie wśród otoczenia nabożeństwa do męki Pańskiej i do Matki Bożej Bolesnej. Te dwa nabożeństwa szczególnie przypadły mu bowiem do serca. One też uświęciły go tak dalece, że po niewielu latach wzniósł się aż na stopień heroiczny doskonałości chrześcijańskiej. Zachował się jego notatnik, w którym zapisywał postanowienia podejmowania coraz to nowych ofiar w duchu pokuty. Był gotów przyjąć wszystkie, choćby największe męki, byle tylko pocieszyć Serce Boże i Jego na gruźlicę 27 lutego 1862 r., mając 24 lata, nie doczekawszy święceń kapłańskich. Włosi nazywają św. Gabriela Santo del sorriso – “Świętym uśmiechu”. Jest patronem kleryków i młodych zakonników. Papież św. Pius X ogłosił Gabriela błogosławionym (1908), a papież Benedykt XV wpisał go do katalogu świętych (1920). Papież Pius XI obrał św. Gabriela za patrona młodzieży włoskiej Akcji Katolickiej (1926). W roku 1953 papież Pius XII wyznaczył św. Gabriela na patrona diecezji Teramo i Atri na równi ze św. Bernardynem i św. Reparatą. Jego relikwie znajdują się w Sanktuarium św. Gabriela w Isola del Gran Sasso. Jest patronem studentów, działaczy Akcji Katolickiej oraz księży. Ksiądz Jan Twardowski napisał o nim krótki wiersz: O Gabrielu bledziutki,z bolesnym w ręku obrazkiem;jesteś mi cały – gdy kocham –Szczęśliwym wynalazkiem. Źródło:
Św. Gabriel od Matki Bożej Bolesnej (1838-1862) Włoch, kleryk, patron młodzieży zakonnej, jeden z najbardziej znanych świętych na Półwyspie Apenińskim. Św. Gabriel od Matki Bożej Bolesnej (1838-1862). Są ludzie, którzy rodzą się, by odnieść życiowy sukces. Choćby nic nie robili, niczym szczególnym się ni wyróżniali, to w momencie ich życiowego startu znaleźli się tak wysoko, że ich życie musi być pasmem jasnych chwil. Tak było chyba z Franciszkiem Possenti, synem wysokiego urzędnika administracji Państwa Kościelnego. Urodził się 1 marca 1838r. w jednym z najokazalszych gmachów Asyżu, ponieważ ojciec był wtedy gubernatorem tej prowincji. Był błyskotliwy i miły, gdy trzeba – pracował, a gdy mógł – umiał się bawić. Lubił taniec i teatr. Poważna atmosfera domu kładła się pewnym cieniem na jego usposobieniu. Wcześnie zabrakło mu matki, która zmarła, gdy miał niespełna 4 lata. Ojciec pozostał wdowcem i choć całe swoje życie po zgonie małżonki poświęcił wychowaniu dzieci, to nie zdołał napełnić domu ciepłem, które może wnieść tylko kochająca matka. Ten brak ciepła może sprawiał, że Franciszek, dość żywiołowy i radosny z natury, cechował się poważną pobożnością, w której wiele miejsca zajmowała osoba Matki Bożej. Gdy skończył szkołę średnią prowadzoną przez jezuitów, nie zdziwiłoby nikogo, gdyby chciał wstąpić o tego czcigodnego i zasłużonego dla Kościoła zakonu. Tak jak nikt nie zdziwiłby się, gdyby wybrał życie podobne do pracowitej służby Kościołowi, jakiej oddawał się jego ojciec w życiu świeckim. On jednak uparł się, by wstąpić do Pasjonistów, których nie znał zbyt dobrze ani on, ani jego ojciec. Ten ostatni nie chciał dopuścić do tego, żeby syn podjął pochopną decyzję, z której musiałby się potem wycofać. Wychowywał swe dzieci do tego, by wywiązywały się z raz przyjętych zadań. Przez rok trwały zmagania między ojcem a synem. Ostatecznie zwyciężył młodszy, ale bardziej uparty. Dnia 21 listopada 1856r. rozpoczął nowicjat zakonny w Morrovalle. Dla chłopca z dobrej rodziny proste życie klasztorne musiało stanowić dość dużą nowość. Przyzwyczajony do służby zatroskanej o każdy jego krok, tutaj sam musiał nauczyć się służyć i starć o to, by przyjmować z posłuszeństwem polecenia, a nie je wydawać, jak to dotychczas czynił. Syn gubernatora i prości chłopcy z górskich wiosek Abruzzo dzielili to samo życie i tak samo byli traktowani przez zakonne środowisko. Nie wydaje się, by Gabriel (to było jego nowe, zakonne imię) cierpiał szczególnie z tego powodu. W listach do rodziny pisze raczej o spokoju, jaki odnalazł w klasztorze. Cierpiał natomiast z powodu własnej niedoskonałości. Podejmował heroiczne akty wyrzeczenia i pokuty, stawiał sobie bardzo wysokie wymagania, bo chciał, żeby jego życie zakonne było doskonałe. Oceniano jego postawę bardzo wysoko, ale on nie był z siebie nigdy zadowolony. Chciał czynić tylko dobro, całego siebie oddać Bogu. Najgoręcej chciał kochać Matkę Bożą Bolesną, którą wziął sobie za patronkę. Nie był zadowolony z tej miłości. Wydawało mu się, ze kocha jeszcze nie tak bardzo, jakby chciał. Przygotowywał się do święceń kapłańskich. Pragnął zostać księdzem, bo wtedy ta jego miłość zyskałaby nowe możliwości wyrazu. Warunki zewnętrzne odwlekają ten upragniony moment. Niepokoje społeczne sprawiły, że tok przygotowań został zakłócony. Ponadto zapadł na zdrowiu. Nie widać jednak u niego oznak zniecierpliwienia. Tylko własna niedoskonałość i grzechy sprawiały, że cierpiał. Choroba okazała się bardzo poważna. Była to nieuleczalna wówczas gruźlica. Zmarł 27 lutego 1862r. Zmarł spokojnie. Niczego nie osiągnął. Nic wielkiego nie zrobił. A mógł zajść tak daleko. Nie żałował jednak niczego ze swego życia. Bolało go tylko to, że nie kochał tak bardzo, jak by chciał. To cierpienie serca ciągle głodnego miłości sprawiło, że na jego grobie w zapomnianym górskim klasztorze w Isola del Gran Sasso wyrosło ogromne sanktuarium odwiedzane corocznie przez setki tysięcy pielgrzymów. O Gabrielu bledziutki, z bolesnym w ręku obrazkiem; jesteś mi cały – gdy kocham – Szczęśliwym wynalazkiem. ks. Jan Twardowski
27 lutego wspominamy młodego świętego, który jest dowodem na to, że nigdy nie wiemy do czego nam się przydadzą nasze doświadczenia i że zawsze trzeba być wiernym swoim pragnieniom. Przyjrzymy się postaci Franciszka Possentiego, w zakonie pasjonistów Gabriel od Matki Bożej Bolesnej. Urodził się w Asyżu w 1838 roku. Miał dwanaścioro rodzeństwa. Wcześnie stracił matkę. Ojciec był gubernatorem miasta i okolic z ramienia Stolicy Apostolskiej. Młody Franciszek najpierw uczęszczał do szkoły pijarów, a potem do kolegium jezuitów. Papież o Gabrielu od Matki Bożej Bolesnej Bardzo dbał o swój wygląd zewnętrzny, grał w karty, lubił towarzystwo dziewcząt. Lubił imprezy artystyczne, wieczorki towarzyskie i tańce. Nauczył się dobrze strzelać i lubił polowania. Mimo to jednak odczuwał niedosyt i po okresie dosyć swobodnej młodości postanowił wstąpić do klasztoru pasjonistów w Morovalle. Ojciec stanowczo się temu sprzeciwiał, bo myślał raczej o zaślubieniu go z panną z dobrej rodziny. Widząc jednak stanowczość i zdecydowanie u syna, odstąpił od swoich planów. Franciszek wstąpił do nowicjatu pasjonistów i przyjął imię Gabriel od Matki Bożej Bolesnej. Zachował się notatnik, w którym Franciszek zapisywał swoje duchowe postanowienia. „Cieszyć się z dobrego, które przytrafia się innym. Ilekroć czuję się z tego niezadowolony lub zazdrosny, uważać to za przewinienie”. Modlitwa Jana Pawła II o dar pokoju Bardzo gorliwie zabrał się do duchowej pracy nad sobą. W swoich zapiskach pisał: „Tajemnica powodzenia tkwi w przekonaniu, że jesteśmy tylko prochem; jeden tylko Bóg może podnieść nas z prochu i wesprzeć nasze wysiłki. Dopiero jeśli kto uzna, że jest głupcem, może stać się mądrym Bożą mądrością i zostać podniesiony do tronu duchowej potęgi”. Uczył się doceniać każdą chwilę i „przyjmować każdą rzecz i w każdych okolicznościach jako zesłaną od Boga dla [jego] większego dobra i pożytku, czy będzie to rzecz duża, czy mała” Chciał przyjmować wszystko tak, jak gdyby to sam Jezus mówił do niego: „Chcę, abyś to uczynił”. A on by odpowiadał: „niech się stanie wola twoja”. Św. Gabriel - Passionist Fathers, via Wiki. XIX wieku to niespokojne czasy we Włoszech. Było dużo niepokojów społecznych. Gabriel przebywał wtedy w klasztorze w Isola, w środkowych Włoszech. W pamięci ludzi z miasteczka przetrwała w opowiadaniach pewna historia z nim związana. Było to w roku 1860. Po terytorium Włoch grasowały bandy żołnierzy Garibaldiego. Jedna z takich band, ze 20 mocnych, aczkolwiek pijanych żołdaków zaczęło burdy i terroryzowali mieszkańców. Wyszedł do nich 22-letni Gabriel. Zobaczył żołdaka, który pastwił się nad młodą kobietą, ciągnąc ją w ciemny zaułek. Kiedy zobaczył Gabriela zaczął z niego kpić. Gabriel jednak szybkim ruchem wyciągnął mu zza pasa pistolet i krzyknął: „Wypuść kobietę!” Do drugiego z bandytów krzyknął: „Rzuć broń!” Ten, oniemiawszy, usłuchał. Gabriel podniósł drugi pistolet i wycofawszy się na bezpieczną odległość zawołał: „Zostawcie nas w spokoju, wynoście się stąd!” Modlitwa na sytuacje bez wyjścia Bandyci oprzytomnieli i buńczucznie odpowiedzieli: „Nie podskakuj, bo pożałujesz”. Na dodatek ich pozostali koledzy zbiegli się i okrążyli Gabriela. Nagle między nim a bandytami pojawiła się mała jaszczurka. Gabriel, ponieważ był od młodości dobrym strzelcem, zabił ją jednym strzałem. Bandyci spostrzegli to i nabrali respektu. Gabriel kazał im rzucić broń, oddać co zrabowali i wynosić się z miejscowości. Po tym wdzięczni mieszkańcy odprowadzili Gabriela procesyjnie do klasztoru. Św. Gabriel inspiruje młodzież Gabriel zmarł na gruźlicę 27 lutego 1862 roku. Miał zaledwie 24 lata. Nie doczekał się święceń kapłańskich. Beatyfikował go Pius X, a kanonizował w 1920 roku Benedykt XV. Jest patronem studentów, działaczy Akcji Katolickiej oraz księży. Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
święty gabriel od matki bożej bolesnej